Znienawidzone przez kierowców, zmora dla wszystkich, którzy po drogach publicznych poruszają się z prędkością przekraczająca tę dozwoloną. Mowa o fotoradarach, których w Polsce na chwilę obecną jest już ok. 350.

Biorąc pod uwagę dane z ostatnich lat na temat głównych przyczyn wypadków na polskich drogach, jasno wynika, że najczęściej do nieszczęśliwych zdarzeń w ruchu drogowym dochodzi przez nadmierną prędkość.

Urządzenia pomiaru prędkości mają być skutecznym narzędziem do zwalczania nagminnego przekraczania prędkości przez polskich kierowców. Niestety, pomimo słuszności idei, często można odnosić wrażenie, że pomiary prędkości mają służyć raczej zarabianiu, aniżeli zapobieganiu wypadkom spowodowanym przez nadmierną prędkość. Bardzo często radary ustawione są w miejscach, w których nie ma podwyższonego zagrożenia spowodowania wypadku przez poruszające się zbyt szybko samochody. Takie punkty najczęściej zlokalizowane są w miejscach o słabej widoczności, co dodatkowo nie pozwala na ich działanie profilaktyczne, które skutecznie odstraszałoby kierowców i zmuszałoby ich do ściągnięcia nogi z gazu.

Swoje zadanie profilaktyczne doskonale spełniają fotoradary, które są nieczynne. Pomimo że urządzenia nie mogą wykonywać zdjęć, cały czas pozostają na ulicach, stanowiąc swoisty straszak na kierowców, którzy nie są pewni, czy dane urządzenie działa, więc zapobiegawczo zwalniają. Wszyscy zainteresowani działaniem tych urządzeń wiedzą, że jedyne fotoradary, pozwalające na wystawienie mandatu, są oklejone odblaskową folią. Najczęściej występuje kolor żółty a zaraz po nim pomarańczowy.

Poza fotoradarem stacjonarnym występuje jeszcze kilka innych rodzajów tego typu urządzeń. Radar ręczny to popularna „suszarka”, która stawowi wyposażenie policyjnych patroli drogowych. Zasięg takiego fotoradaru jest zależny od prędkości, z jaką porusza się pojazd i może wynosić nawet tysiąc metrów. Coraz częściej spotykane na polskich drogach są videoradary, videorejestratory oraz radary laserowe, dzięki którym można dokonywać pomiarów pojedynczych pojazdów w zagęszczonym ruchu ulicznym. Ostatnio bardzo głośno jest o fotoradarach odcinkowych, które wyliczają średnią prędkość, z jaką porusza się pojazd na danych odcinku trasy.

Kierowcy robią, co mogą, żeby uniknąć mandatu wystawionego na podstawie fotografii z fotoradarów. Najbardziej popularną metodą jest ostrzeganie za pomocą „mrugnięcia” długimi światłami, jadąc z naprzeciwka. W sieci można znaleźć wiele urządzeń typu antyradar, które mają alarmować kierowców odpowiednio wcześniej o radarach na kolejnych odcinkach drogi. Są również mapy fotoradarów oraz profile w mediach społecznościowych, na których ludzie dzielą się informacjami na temat tablic rejestracyjnych nieoznakowanych pojazdów policyjnych wyposażonych w videorejestratory lub videoradary.

Jednak najlepszym rozwiązaniem w walce z fotoradarami jest dostosowanie się do obowiązujących ograniczeń prędkości oraz przepisowa jazda.